Mistrzowskie opowieści Wojciecha Fortuny

Spotkanie z Polskim Mistrzem Olimpijskim Wojciechem Fortuną odbyło się w Gminnym Centrum Kultury w Gogolinie 10 grudnia.

Gdyby nie trenerzy i moja determinacja, nie wystartowałbym na Igrzyskach Olimpijskich. Dobrze skakałem, ale byłem za młody i w „rezerwie”. Na szczęście poleciałem do Japonii i odwdzięczyłem się złotym medalem – tak swoje momenty chwały opisywał podczas spotkania zakopiańczyk Wojciech Fortuna – pierwszy Polski Mistrz Olimpijski w sportach zimowych, skoczek narciarski. To była zupełnie inna era skoków, fruwaliśmy bez kasków, czasem nawet bez czapek i z prędkością ponad 100 km/h – opowiadał Fortuna licznie zgromadzonej publiczności. Na spotkanie przybyli  zarówno dorośli, którzy pamiętali skoki z Sapporo w 1972 roku, jak i młode pokolenie mieszkańców gminy z zapaśnikami ZKS-u Gogolin na czele.

Wojciech Fortuna ze swadą i gawędziarską pikanterią odpowiadał na licznie zadawane przez słuchaczy pytania. – Gdybym wtedy miał swojego psychologa na skoczni i taki sztab, jaki mogą mieć teraz najlepsi skoczkowie świata, oddałbym „dwa równe skoki” i nie musiałbym drżeć o miejsce na podium – podkreślał Fortuna.

Wojciech Fortuna otrzymał wielkie brawa za swoją działalność. To on przecież był inicjatorem pomocy dla amerykańskiego skoczka, który uległ wypadkowi i wystawił na licytację swój olimpijski medal (zbiórka przyniosła 50 tysięcy dolarów, a pomocy udzielono dwójce zawodników).  – Moje życie nie było usłane różami, imałem się po zakończeniu kariery w 1979 roku różnych prac, byłem majstrem – malarzem w Austrii, Niemczech i USA, wróciłem do Polski i osiadłem w przepięknej Gorczycy na Podlasiu, której nie zamieniłbym na zakopiańskie Krupówki – skwitował swoją opowieść Wojciech Fortuna.

Na zakończenie spotkania na ręce zastępcy burmistrza Gogolina Wojciech Fortuna wręczył pamiątkowe repliki medali Mistrza Olimpijskiego i Mistrza Świata, dedykowane burmistrzowi Joachimowi Wojtali w podziękowaniu za organizację spotkania w Gogolinie.